Kiedyś…




Kiedyś…

Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu tylko nieliczni wyposażali swoje samochodu w drogie wówczas alarmy. Autoalarmy w tamtych czasach pełniły jedynie rolę odstraszająco-informującą, gdyż poza głośnym wyciem nie robiły nic więcej. Właściciele aut uciekali się raczej do zabezpieczeń siłowych, typu blokady kierownicy, skrzyni biegów czy pedałów. Dopiero z biegiem czasu zabezpieczenia w samochodach zaczęły wchodzić na drogę szeroko pojętej elektroniki.

W latach dziewięćdziesiątych zaczęły pojawiać się auta, które oprócz stacyjki i odpowiedniego klucza, do uruchomienia wymagały podania odpowiedniego pinu. Blokady kodowe montowano głównie we francuskich autach, na przykład w Citroenach ZX czy Xantia. To rozwiązanie nie przyjęło się, gdyż było zbyt niewygodne. Za każdym razem po przekręceniu kluczyka właściciel musiał dodatkowo wpisać czterocyfrowy kod PIN. Zabezpieczenie było tak skuteczne, że uniemożliwiało uruchomienie samochodu nie tylko złodziejowi, ale i kierowcy gdy ten zapomniał PINu. Obecnie często stosuje się różnego rodzaju karty, czujniki, które poniekąd są następcami kodów PIN, na szczęście są dużo bardziej wygodne i funkcjonalne.


Reklamy